Tutaj nie robi się zdjęć – nagranie koncertu smartfonem vs prawa autorskie twórców

Tutaj nie robi się zdjęć – nagranie koncertu smartfonem vs prawa autorskie twórców. Czy nowa technologia firmy Apple będzie skutecznym narzędziem w walce z naruszeniami praw autorskich?

autor-anna-filonowicz

Nie od dziś wiadomo, że smartfon jest obowiązkowym narzędziem każdego wiernego fana muzyki, który rejestruje nim wszystko, co dzieje się dookoła. Zjawisko to jest szczególnie widoczne podczas festiwali muzycznych, których w sezonie letnim nie brakuje. Uczestnicy koncertów masowo nagrywają to, co warte jest umieszczenia w Internecie. Przekonałam się o tym podczas tegorocznej edycji festiwalu muzycznego Open’er, gdzie trudno było czasem dojrzeć cokolwiek co dzieje się na scenie z powodu wyrastającego nad głowami lasu smartfonów.

Firma Apple opatentowała niedawno technikę, pozwalającą na blokowanie kamery zainstalowanej w iphonach w określonych miejscach. System ten polega na tym, że urządzenie umieszczone w danym miejscu, np. na scenie, emituje w podczerwieni specjalny sygnał do iphone’a, który uruchamia w smartfonie blokadę funkcji nagrywania. Nowa technika stanowi ciekawe rozwiązanie w kontekście naruszeń praw autorskich twórców, które są często łamane przez uczestników koncertu, na którym obowiązuje bezwzględny zakaz nagrywania.

Umieszczenie tak nagranego wideo w sieci może stanowić poważny problem prawny związany z prawem autorskim. Poprzez zastosowanie innowacyjnej techniki, uczestnicy koncertu, podczas którego obowiązuje zakaz nagrywania obrazu i dźwięku, nie mieliby możliwości użycia swoich smartfonów.

Opisywaną kwestię naruszenia praw autorskich poprzez nagrywanie koncertu na smartfonie należałoby przeanalizować na trzech płaszczyznach. Z jednej strony regulują ją przepisy związane z organizacją danej imprezy (regulaminy), z drugiej zaś przepisy związane z prawem artysty do wizerunku oraz do utworu.

Podczas negocjacji warunków koncertu, wykonawca ma prawo zażądać od organizatora wyraźnego zakazu używania sprzętów rejestrujących obraz i dźwięk w celu ochrony swoich artystycznych wykonań. Wówczas rejestrowanie tego, co dzieje się na scenie jest bezwzględnie zakazane.

Poprzez rejestrację audiowizualną koncertu dochodzi również do utrwalenia wizerunku artysty. Co do zasady na publikację wizerunku potrzebna jest zgoda danej osoby. Jednak wyjątkiem będzie tu publikacja wizerunku kogoś powszechnie znanego, jeżeli wizerunek został utrwalony w związku z wykonywaniem przez nią funkcji publicznych. Jeżeli dany artysta jest popularny i rozpoznawalny, to zgoda na samą publikację jego wizerunku nie będzie konieczna.

Jednak w wyniku zarejestrowania całości koncertu lub jego części dochodzi do utrwalenia nagranego utworu. Umieszczenie takiego nagrania w sieci będzie już rozumiane jako publiczne udostępnienie, do czego wymagane jest posiadanie zgody artysty np. w formie udzielonej licencji.

W przypadku naruszenia praw majątkowych twórcy, przysługują mu roszczenia o zaniechanie naruszenia, usunięcie skutków naruszenia, naprawienie wyrządzonej szkody lub wydanie uzyskanych korzyści. W niektórych sytuacjach, naruszycielowi można przypisać również odpowiedzialność karną.

W dobie smartfonów zakazy rejestrowania obrazu i dźwięku nie sprawdzają się, ponieważ niemożliwe jest kontrolowanie wnoszenia tak małych urządzeń na koncerty. Smartfona można ukryć na wiele sposobów, przez co nagrywanie występu ukradkiem stało się łatwiejsze niż kiedykolwiek, co prowadzi do coraz częstszych przypadków łamania prawa autorskich twórców. Czy zatem wkrótce będziemy skazani na rejestrowanie obrazu i dźwięku na ulubionych koncertach wyłącznie za pomocą naszych zmysłów?

Czas pokaże, czy rozwiązania ograniczające naruszenia prawa autorskiego zostaną wcielone w życie. Na chwilę obecną nic się nie zmieniło, nowa technologia Apple nie została jeszcze praktycznie zastosowana.


Autor: Anna Fiłonowicz, Kancelaria KONDRAT i Partnerzy

KONDRAT i Partnerzy biuro@kondrat.pl


źródło zdjęcia: www.freeimages.com

Holler Box